Na tym blogu będę dodawała swoje opowiadania! Zapraszam do czytania i komentowania rozdziałów!
Kategorie: Wszystkie | Darkmoon World | Oczami Kathreen | Ravenheart World
RSS

Oczami Kathreen

niedziela, 30 marca 2014

OD DZISIAJ OPOWIADANIE "OCZAMI KATHREEN" BĘDZIE KONTYNUOWANE NA http://lilliecharlottedes.blogspot.com/! NIE USUWAM TEGO BLOGA! DO CZASU, GDY NIE ZACZNĘ PISAĆ 3 OPOWIADANIA ^^ TAM MNIE TERAZ SZUKAJCIE!

wtorek, 11 marca 2014

Setsu złapał się za głowę, zaraz po tym jak mu przywaliłam ciężkim wachlarzem  w głowę. Nie był wcale zadowolony z tego, że mu przywaliłam. Nadal twierdząc, że zrobiłam to specjalnie.

- To nie było miłe – odpowiedział po chwili.

- A co myślałeś, że będzie miło? Nie przeszkadzaj mi, bo muszę się skupić! – Nadal będąc wkurzona, bo zaczęłam czytać pierwszą linijkę, Setsu znów zawracał mi gitarę.

- Wy, tam dwoje pośpieszcie się, bo dłużej nie uda nam się tej durnej mumii powstrzymywać! – Odparł Keith, któremu już pomysły się kończyły, co zrobić.

- Keith ma rację, nie mamy już pomysłów i powiem szczerze, chyba ja jeszcze bardziej rozwścieczyliśmy… - Powiedział Matt, nie odwracając się w naszą stronę.

- Moglibyście, chociaż na minutę się zamknąć! – Jak ja mam to przeczytać, ja cały czas jazgoczecie? – Cały czas próbując jakoś się skupić nad tym durnym tekstem.

- Eh, Katie ma rację, dajmy jej jeszcze chwilę spokoju, to może cos wymyśli. – Biorąc moja stronę Kas.

- I ty Kas przeciwko nam? – Nie dowierzając własnym uszom, po tym co on powiedział. Setsu, Matt i Keith, popatrzyli się na niego jakby go pogięło.

Setsu już się na tę chwile nie odezwał, tylko rzucił jakieś zaklęcie, co tak jakby spowolniło ruchy tej mumii. Teraz tylko pozostała tylko Katie i ta jej durna inskrypcja, która dzieliła ich od uwolnienia się z tej pułapki.

W tym czasie odczytywałam inskrypcje na ścianie. Nie mogłam za nic w świecie odczytać co tam było napisane. Widocznie było to napisane w języku, którego nie znałam. Coś jednak czułam, że dam radę.

Przesuwając palcami po literach, poczułam nagłe ukłucie – Aua! – syknęłam cicho, prawie gryząc się w język. Na drugim słowie z inskrypcji pojawił się czerwony ślad.

Odsunęłam rękę od ściany i spojrzałam na rękę. – A niech to! – zobaczyłam, że na wskazującym placu była mała ranka. To dlatego pozostawiłam ślad na ścianie.

Gdy znów mój wzrok padł na ścianę, zorientowałam się, że dziwny język przemienia się na taki, który rozumię. – Co tu się u licha dzieje?! – Nie rozumiejąc co tu się dzieje. – Czyżby, był tylko dla tych, którzy mieli go przeczytać? – Wiele pytań znów zaczęło mi się nasuwać, ale nie było czasu na rozgryzanie ich.

To co było napisane na ścianie:

„All the tales are told
All the orchids gone
Lost in my own world
Now I care for dead garden *”

Zaraz potem tekst się zmienił, jakby ktoś poprzedni wytarł gumką, a na jego miejscu napisał nowy. To co odczytałam. - “That's what you're looking for, you can find where the place is close to the most to your heart. Choose carefully, because I already have a second chance will not.” – Teraz to dopiero miałam wątpliwości. Zamiast podpowiedzi, dostałam kolejną zagadkę.

Po chwili powiedziałam. – To już zupełna czarna magia! – pisnęłam cicho do siebie. – Z nerwów walnęłam pięścią w ścianę.

Nie wiem jakim cudem, ale musiałam coś przycisnąć, bo nagle w ścianie zrobiło się spora dziura. – Kochani! Szybko, nim się przejście zamknie! – wrzasnęłam nie odwracając się.

Matt, Keith, Setsu i Kas mało zawału nie dostali, bo byli tak pochłonięci walką z mumia, że zupełnie o bożym świecie, a tym bardziej o mnie zapomnieli na amen.

- Matko, myślałem, że zawału dostanę. – odparł Kas, trzymając się za serce.

- Co ty nie powiesz?! Mnie wrzasnęła prosto do ucha. Myślałem, że stracę słuch w jednym uchu. – rzekł Keith, potrząsając głową, by się uspokoić.

- Nie czas na pogaduszki, jak Katie powiedziała, zabierajmy się stąd! – odparł Matt, robiąc tył zwrot i ruszając w kierunku wnęki.

- Dobry pomysł, ale lepiej pośpieszmy się, bo wnęka się już zamyka, a mumia jest przeraźliwie blisko! – panikując, Setsu pędem ruszył w kierunku zamykającej się wnęki.

A po Katie ani widu ani słychu, bo co miała na nich czekać, to że maja zwolniony zapłon, to już nie jej interes, że się ruszają jak mucha w smole.

Latarka praktycznie na nic mi się w tym momencie nie przydała, bo tak jakby ta ciemność pochłaniała jakiekolwiek światło. – Nic nie widzę! Co do diabła! Latarka się zepsuła, czy co?! – będąc lekko zdezorientowana, a miałam co do tego prawo.

Niedługo potem usłyszałam tupot, czterech par nóg. W ciemnościach – I znów ta pieprzona ciemność! – syknął Kas, próbując iść na przód, ale nie Mia bladego pojęcia, gdzie idzie.

- Wyluzujta! Mam nadzieję, że uda się jakoś na to zaradzić, bo latarkę mam cały czas włączoną, i nic to nie daję nie wiedzieć dlaczego. – powiedział z ironią w głosie, poprzez otaczająca nas ciemność.

Po tym jak się odezwałam nastąpiła dziwna cisza i to dość niezręczna. Albo mnie pogięło, albo ich gdzie wcięło. Nim się znów odezwałam, poczułam, że nagle grunt pod nogami zamienia się na pochylnię. – KYAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!! – tyle z siebie wydusiłam, bo poczułam, że jadę na tyłku na dół, jak na zjeżdżalni.

Musiałam nieźle pędzić, bo aż świszczało mi w uszach. Jeszcze do tej pory pamiętałam ostatnią taką przejażdżkę, co dla mnie wcale nie była miłym doznaniem. – No nie! Znów to samo! Mam tego już po dziurko w nosie! Nie mieli innego pomysłu! – darłam się na całość, ale przez hałas, mój głos po prostu nikł.

Gdy znów chciałam złorzeczyć, że mam dość tej przejażdżki, ni stąd ni zowąd, zaczęłam spadać niczym Alicja w króliczą norę. – Co raz ciekawiej, przyznam się bez bicia. – stwierdziłam, patrząc jak różne obrazy i inne rzeczy, mijam podczas lecenia.  Jednakże podziwianie obrazów nie było mi dane oglądanie ich, bo z pięknym łomotem wylądowałam na wielkim materacu, ustawiony jak się potem zorientowałam centralnie na środku. Był w formie wielkiego koła.  Był tak miękki, że idealnie amortyzował upadek z tak dużej wysokości.

Nie dane było mi się nad tym zastanawiać, bo usłyszałam głosy Setsu, Matt’a, Keith’a i Kas’a. Co raczej mogłam określić jako wrzaski, a nie głosy jak mi się w pierwszym momencie wydawało.

Jak tylko szybko mogłam, sturlałam się z materaca na podłogę. – Mało brakowało, nie powiem! – oddychając z ulgą, lądując na podłodze.

Tam, gdzie jeszcze chwile temu byłam, rozpłaszczyli się jak dłudzy, po kolei: Kas, Setsu, Matt i Keith. Z mojego punktu widzenia, było to dość śmieszne, łamane na zboczone lekko, ale to było mi obojętne, ważne, że nic im się nie stało.

- Złaźcie ze mnie! – pisnął przyduszony i przygnieciony Kas.

- Gdybym ja mógł, to już bym się od ciebie odlepił, ale nie mogę, bo bracia Katuś leżą na mnie. – odparł Setsu, ledwo mówiąc, bo był też przygnieciony.

- Kyaaa! Gdzie ty mnie zboku  macasz! – jęknął Matt, bo poczuł czyjąś rękę na jego dolnej partii ciała.

- Wybacz, bracie, ale próbuję się jakoś podnieść, co nie jest wcale łatwe. – powiedział Keith, bo się zaczepił paskiem od spodni.

- To już jest nienormalne! Po tobie się tego nie spodziewałem! – wrzasnął oburzony Matt.

- Ekhem, jakby nie patrzył, Matt, mógłbyś mi nie wpijać łokcia w genitalia, z łaski swojej? – nie będąc z tego powodu zadowolony, co to to nie.

Patrzyłam i nie dowierzałam własnym oczom. – Tego to ja się po was nie spodziewałam! Sami zboczeńcy! No pięknie, z kim ja mieszkam! – załamana, po usłyszeniu tej konwersacji.

W tym momencie, bliźniaki szybko jeden po drugim sturlali się, a za nimi Kas i Setsu. I widać było, że chcieli się tłumaczyć z tego co mówili.

- Nawet nie próbujcie się tłumaczyć. To nic nie da! Wasze tłumaczenie nic już nie wskóra! Jesteście niewyżyci i kropka! Ale wara ode mnie, jasne? Jak już to się pieprzcie między sobą. A mnie w to nie mieszajcie. – podsumując na sam koniec.

Widziałam, jak w ich głowach tworzy się zdanie: „No i się nam dostało, ale z drugiej strony …”

W tym momencie Kas spojrzał się na pozostałą trójkę, jakby ich miał zasztyletować oczami. Jego wzrok mówił: „W waszych durnych snach! Prędzej zostanę primadonną, niż dobiorę się do któregoś z was! Dla mnie liczy się tylko Katuś!”

Słowa Kas’a rozbawiły mnie do łez. Wiedziałam doskonale, że to był wypadek, i to nie było celowe, ale kto wie. Nigdy nic nie wiadomo. A tego byłam pewna w stosunku do Setsu, bo on przejawiał jakieś niezdrowe zainteresowanie Kas’em.

Na samą myśl, aż przebiegły mi dreszcze po plecach. Kiedy się otrząsnęłam, postanowiłam podzielić się tym co przeczytałam nim ściana się otworzyła, bo wcześniej nie było mi to dane.

 

*tekst wzięty z piosenki Dead Gardens repertuaru Nightwish. Został lekko zmieniony na potrzeby opowiadania.

To dzięki tej piosence udało mi się napisać ten rozdział. Mam nadzieję, że wam się on podobał. Wiem trochę inaczej go napisałam. Wolicie taką wersję, czy poprzednią. Następny rozdział ukaże się jak pod tym znajdzie się minimalnie 8 komentarzy. Pozdrawiam cieplutko :*

środa, 26 lutego 2014

Od chwili, gdy zagłębiliśmy się tą upiorną ciemność, miałam wrażenie, że ktoś nas obserwuje. Nie było to wcale miłe uczucie. Nie chciałam nic mówić, ale czułam, że patrzy na nas ta sama ta sama postać, co do nas przemawiała. Przerażało mnie to nie na żarty. Jednak wołałam nic nie mówić, żeby jeszcze bardziej nie pogarszać sytuacji.

Kas: Może ktoś ma z łaski swojej jakąś durną latarkę przy sobie? Bo ciemno tu jak nie powiem gdzie …

Wymachując rękami przed sobą, by na nic nie wpaść. Po chwili wpadając na coś miękkiego i ciepłego.

Matt: Co do diabła!

Wrzasnął, bo coś nagle zaczęło go po plecach macać.

Zatrzymałam się, bo znowu coś zaczęło dziać.

Ja: Co znowu?

Nie widząc co się dzieje.

Kas: Wybacz, eee … Matt, albo Keith, bo was po ciemku za grosz nie rozróżniam!

Zabierając ręce.

Matt: To ty Kas, jak tylko dorwę światło, to cię skrócę, wiesz jak mnie wystraszyłeś!

Zdenerwowany, bo naprawdę myślał, że jakiś potwór mu po plecach łazi.

Ja: Czy wy naprawdę nie możecie się zachowywać normalnie?

Będąc już na skraju wytrzymałości psychicznej.

Kas: Ale to nie moja wina! Weź wyczaruj, jakąś durną latarkę, to będzie mniej problemu!

Też tracąc już wytrzymałość.

Keith: Kas ma rację, musimy jakoś wykombinować latarkę, bo dalej w ten sposób nie zajdziemy …

Potykając się o coś i łapiąc kogoś za ramiona.

Keith: Wybacz, ale się potknąłem …

W tym czasie, wyciągnęłam zza dekoltu wachlarz i zamieniłam go na Lampe przenośna, czy coś w ten deseń. Gdy tylko to zrobiłam zaczęłam świecić na około, by się zapoznać z sytuacją.

Wówczas krew mi się zmroziła się w żyłach, po tym co zobaczyłam. Keith opierał się rękami o coś paskudnego, przypominającego mumię z rogami … Na sam widok zrobiło mi się nie dobrze. Tak samo zareagował Setsu, Kas i Matt …

Keith: GYAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!! Co za ohyda!

Szybko zabierając ręce z tego czegoś i odskakując metr do tyłu. Nokautując do kompletu Setsu, który nie zdążył zrobić uniku.

Setsu: AAAAAAAAAAAA!!!!!! Keith, patrz gdzie skaczesz!

Pisnął przygnieciony pod nim.

Kieth: Wybacz, stary, ale to było mocniejsze ode mnie …

Wstając i podajać rękę Setsu, by mógł się od płaszczyć z podłogi.

Setsu: Wielkie mi dzięki, uwierz mi nie chciałbyś być na moim miejscu i czuć się jak naleśnik, po którym przejechał walec.

Otrzepując się z czarnego pyłu.

Setsu: Od  kiedy to pył jest czarny? To raczej nie sadza, bo nie jesteśmy w kominie, ani w kominku …

Przyglądając się temu pyłowi.

Ja: Eh, jak to czarny ?! Pył nie może być czarny, chyba, że ten tunel osmalono przedtem, jesteś pewny ?

Przybliżając się do Setsu.

Setsu: A co to ma być jak nie pył?

Nadal nie wiedząc, o co chodzi.

Kas: Wy debatujecie, co jest pyłem, a co nie,  a ta mumia, na którą wpadł Keith, właśnie wstała i rusza w naszym kierunku …

Keith: Bzdury pleciesz, jak może się mumia ruszać?

Twierdząc, że Kas miał omamy wzrokowe.

Ale Kas nadal próbując nam powiedzieć, że jak się nie ruszymy, to będzie kiepsko. Ciągnąc mnie za rękaw i pokazując, zbliżającą się mumię.

Keith: O cholera?! Lepiej się z stąd zabierajmy!

Robiąc krok do przodu.

Kas: A chwilę temu twierdziłeś, że mam omamy. o.O

Powiedział do niego, mając głupawą minę idioty.

Keith: Cofam, to co mówiłem! Kochani, bierzmy nogi za pas i chodu!

Po tym co powiedział, nasza piątka rzuciła się do ucieczki. Wyczarowując sobie łyżworolki, by jak najszybciej oddalić się od tej mumii. Lecz mumia nie dała za wygraną, skądś wytrzasnęła bicykl i zasuwała za nimi, wymachując pięścią w naszą stronę i drąc się: „Czekajcie w mordę! Ja was zaraz złapię!”. Podarta peleryna powiewała za nim, a stary szal robił za procę.

W sumie nie przejęliśmy się tym bardzo, tylko, że Kas przypadkiem rolką wpasował się w jakiś przycisk, co pootwierało na całej długości zapadnie i coś w rodzaju toru przeszkód, co zmusiło nas do robienia sporych skoków i akrobacji.

Jeśli mumia myślała, że nas tym spowolni to się musiała przeliczyć. Jeszcze szybciej zasuwaliśmy, niż poprzednio. Ja za to miałam kask z reflektorem na samym czubku jak u górnika, czy co. Dzięki temu nie musiałam trzymać lampy w rękach, co było upierdliwe dla mnie. Ale też ułatwiało jazde pozostałym.

Setsu: Zgubiliśmy tą pokrakę?

Dysząc i nie zwalniając.

Ja: A skąd ja mam wiedzieć? Zabiłabym się, gdybym się odwróciła przy takiej prędkości jazdy!

Wrzasnęłam, nadal nie zwalniając.

Kas: Chyba ją zgubiliśmy, bo nie słyszę jej paskudnego wrzasku.

Stwierdził, już lekko poirytowany.

Keith: Kas ma racje, coś za cicho …

Denerwując się nie co.

Matt: Nie wywołuj wilka z lasu!

Nie chcąc ani razu więcej widzieć tej przeklętej mumii.

Nie zdążyłam nic powiedzieć, ponieważ, ni stąd ni zowąd nagle przed nami wyrosła ściana z kamiennych cegieł. Nie mogąc, jak i nie mając jak zahamować, cała nasza piątka wpadła na ścianę.

Wyglądaliśmy niczym cudne naleśniki. Co wcale nie było dla nas zabawne, ani śmieszne. Gdy się pozbieraliśmy, usłyszeliśmy wrzask wkurzonej mumii.

Kas: A ja myślałem, że ją zgubiliśmy?

Załamany.

Matt: I co teraz?

Nie wiedząc co robić.

Ja: Zajmijcie ją czymś, bo właśnie znalazłam jakąś inskrypcję na tej durnej ścianie.

Czyszcząc napis na niej.

Setsu: Jaką inskrypcję?

Zdziwiony co nie miara.

Ja: Ci! Rozpraszasz mnie!

Wyjmując wachlarz, i waląc Setsunę nim w głowę.

 

CDN.

_____________________________________________________________

No i wreszcie, upiorny rozdział 13 już za mną. Wiem, powinien być 2 dni wcześniej, ale za nic napisać nie mogłam! Mam nadzieję, że mi wybaczycie! To nie była łatwa sprawa, jego napisanie. Nienawidzę tej liczby! Lecz i tak mam cichą nadzieję, że będzie się wam ten rozdział podobał :) Kolejny jak będzie co najmniej 5 komentarzy.

sobota, 15 lutego 2014

Nie wiedziałam co miałam myśleć o tym co usłyszałam. Jednak te dziwne koszmary, co ostatnio się nasiliły, nie były przeze mnie wymyślone. To musiała być moja podświadomość, która teraz dawała o sobie znać. Przypominając mi to co się działo, jak byłam mała.

Ale jak 3 miesięczne ja, mogła to zapamiętać? To pytanie zaczęło mnie zastanawiać. To musiało być bardzo przerażające doświadczenie, że aż mi się wryło w psychikę, ale z czasem o tym zapomniałam. I dopiero od nie dawna zaczynam od nowa we snach przeżywać, jakby to było co najmniej wczoraj.

Setsu: Nic nie mogliśmy zrobić, by powstrzymać twoją matkę przed jego użyciem. Wiedziała jakie będą tego konsekwencje, a jednak go użyła.

Głos mu drżał, jakby nie chciał więcej nic mówić.

Kas: I to mnie właśnie zastanawia, wiadomo, że nie musiała go użyć. To czemu go użyła?

Chodząc w kółko, trzymając ręce z tyłu.

Keith: Dobrze powiedziane, Kas. Coś musiało ją skłonić, by go użyła. Może jeszcze jest druga strona tego medalionu, o którym nikt nie ma pojęcia?

Wpatrując się nicość przed sobą.

Matt: Na to wygląda, ale jak się dowiemy, jak medalion również zniknął?

Będąc zdruzgotany.

Ja: A może wcale nie zniknął, tylko wrócił do tego, kto go stworzył.

Zastanawiając się na głos.

Bracia, Kas i Setsu spojrzeli się na mnie, jakbym się do nich odezwała w nieznanym przez nich języku, co najmniej.

Matt: Co miałaś na myśli mówiąc, że wrócił do tego, kto go stworzył?

Podejmując mój tok myślenia.

Ja: Chodziło mi o to, że nie mógł po prostu tak zniknąć, nawet jeśli, zostałby ślad po tym. A jak mówiliście, nic po nim, ani po mnie i mamie nie zostało. To znaczy, że po zrealizowaniu tego, o co poprosiła mama, musiał wrócić do miejsca skąd pochodził. To jedyne wytłumaczenie jego zniknięcia i tej anomalii, która po nim nastała …

Główkując dalej.

Keith: O czym ty mówisz? Jakiej anomalii?

Stojąc w osłupieniu, bo nie wspomniał o żadnej anomalii, po jego zniknięciu.

Ja: Jak to jakiej anomalii?

Pełna zdziwienia, patrząc na nich.

Kas: Katie, Matt, Keith ni Setsu, a tym bardziej ja, nie wspomnieliśmy o żadnej anomalii …

Patrząc na mnie ze zgrozą.

Ja: Naprawdę? Wydawało mi się, że mówiliście?

Teraz już nie rozumiejąc ich zachowania.

Setsu: Właśnie mieliśmy ci o tym powiedzieć, a ty sama, niczym filip z konopi wyskoczyłaś z tą anomalią. Skąd ty o tym wiedziałaś? Nie mogłaś o tym wiedzieć.

Był pewnie, że nie wiedziałam.

Ja: Weźcie mnie nie przerażajcie!

Robiąc coraz większe oczy.

Ja: To wygląda, jakby ktoś mi o tym powiedział, ale nie wiem kiedy i jak. Tak wywnioskowałam, po tym co powiedziała ta zjawa. Tam gdzie się skończyło, tam się znów zacznie …

Przypominając to co zjawa powiedziała,.

Matt & Keith: Teraz to ty nas nie przerażaj!

Z lekko przerażonym tonem głosu.

Odwróciłam się do nich tyłem, patrząc wprost przed siebie. Widziałam tylko głębię czerni i nicości. Z jednej strony ciekawa byłam co jest na końcu tunelu, ale drugiej strony bałam się, że jeśli teraz ruszę, nie będzie odwrotu.

Po chwili odzywając się.

Ja: Nie dowiemy się, co tak naprawdę się stało ze mną, z mamą, wrogami i medalionem, jeśli będziemy tu tak stać jak kołki. Coś mi się widzi, że tylko my będziemy mogli rozwiązać tę zagadkę, bo nikt inny z jakiegoś powodu nie chce do tego dopuścić. I coś mi się widzi, że moje zniknięcie ma coś z tym wszystkim wspólnego. Ale co to było lub jest? Tego nie wiemy lecz musimy się dowiedzieć nim czas nam dany upłynie, bo wtedy potem nie będzie …

Czułam, że te wszystkie sny i wizje, które miałam od kiedy pamiętam, zaczynając się układać wspólną całość. A to wcale mi się nie podobało. Wiedziałam, że tylko tak będzie można w końcu zakończyć ten ohydny spór i walkę, która trwa od kilkuset lat.

Kas: Katie, ty jesteś naprawdę pewna co mówisz?

Podchodząc do mnie i kładąc mi rękę na ramieniu, lekko przerażony.

Ja: Tak, jestem pewna. Rozwiązując tę zagadkę, nim nas dorwą siły ciemności, w końcu zakończymy tę brutalną wojnę. Coś mi się widzi, że mama była już o krok od rozwiązania tej zagadki, jednak dopadli ją, i teraz ja muszę przejąć pałeczkę, by i dokończyć jej dzieło. I nie mamy czasu na dłuższe gadanie. Musimy się śpieszyć, przecież nie możemy się teraz poddać! To oznaczałoby klęskę naszej ludzkiej rasy. To oznaczałoby, że już nikomu nie uda się przeciwstawić nadchodzącemu kataklizmowi.

Odwracając się, do nich.

Ja: Jesteście ze mną, czy nie?

To nie był żart. W moich oczach było widać, że jestem śmiertelnie poważna.

Kas & Setsu: Jestem z tobą.

Zgadzając się.

Matt & Keith: My również, nie ma innej opcji.

Potwierdzając również.

Teraz pozostało nam tylko zagłębić się w ten upiorny tunel, bo tylko tak możemy dotrzeć do tej wskazówki, jak i też w końcu się z niego wydostać na zewnątrz.

Ja: No to na co czekamy? Trzeba ruszać.

Kierując się przed siebie, i wyciągając znowu durny wachlarz, który zamienił się w latarkę.

Kas (do Matt’a, cicho): Jak ona to robi?

Wkazujac na to jak wyciągam wachlarz, który nagle zmienia się w latarkę.

Matt(cicho, do Kas’a): A skąd ja mam to wiedzieć? Nie pytaj się mnie, tylko jej.

Też nie wiedząc jak to robię.

Kas(cicho): ależ jesteś pomocny, nie ma co?!

Oburzony.

Ja (nie odwracając się): Przestańcie gadać, tylko ruszcie te swoje cztery litery!

Będąc nieco zirytowana.

I tak też w końcu, chcąc nie chcąc pochłonęła nas przerażająca ciemność i nicość, w którą powoli zaczynaliśmy się zanurzać. Coś czułam, że to nie będzie łatwa wędrówka, a to dopiero początek tej przygody, która jeszcze na nas czekała.

CDN.

_________________________________________

Trochę nieskładny i dziwny rozdział, ale zawsze lepsze niż nic. I w końcu udało mi się tę klątwę przełamać, bo zawsze kończyłam na 11 rozdziale o.O Mam nadzieję, że się podobał. Macie jakieś sugestie, pomysły na dalsze przygody? Pisać śmiało, ja nie gryzę :)

poniedziałek, 10 lutego 2014

Kiedy Kas i reszta pomogli mi się wydostać z tej pułapki. Mie wiedzieliśmy co mamy robić dalej. I jeszcze by tego było mało, to zaraz po tym usłyszeliśmy potężny łomot i dziurę którą zrobiłam by się przedostać zawaliła się.

Ja: O nie!

Z przerażeniem na to.

Matt: Teraz to już nie ma odwrotu. Musimy ruszyć tym przeklętym tunelem, by się wydostać na zewnątrz.

Nie będąc pewny czy to się uda.

Setsu: A jeśli to ślepa uliczka?

Zaczynając znów panikować.

Mając nerwy już w strzępkach, wyciągnęłam za dekoltu wachlarz i pacnęłam nim Setsu w głowę.

Ja: Weź ty wreszcie się ogarnij! Tylko nas denerwujesz! Więcej kłopotu z tobą niż pożytku! Jak się nie poprawisz, to zostaniesz tutaj, bo będziesz tylko kula u nogi!

Nawrzeszczałam na niego.

Reszta się nie odzywała. W sumie miałam sporo racji. Setsuna nieźle dawał w kość swoim durnym zachowaniem.

Setsu: Aua! A to za co?

Trzymając się za głowę.

Ja: Za to, że jesteś takim idiota i panikarzem, ot co!

Chowając wachlarz za dekolt.

Setsu: Wcale, że nie! Nie jestem idiota i panikarzem!

Nie zgadzając się z tym co powiedziałam.

Ja: Jeśli uważasz, że się mylę, to mi to udowodnij!

Dalej brnąc przy swoim.

Setsu: A żebyś wiedziała!

Zaciskając pięści ze złości.

Wówczas coś mignęło tuż koło nas.

Keith: Nie chcę wam przerywać miłej wymiany zdań, ale wydaje mi się, że mignął koło nas jakiś cień …

Nie będąc pewny tego co widzi.

Kas: Też jestem tego samego zdania …

Rozglądając się, gdzie ten cień, albo coś pomknęło.

Ja: Weźcie mnie nie straszcie …

Włosy zjeżyły mi się na głowie.

Keith: Ale ja nie żartuję …

Wówczas przed nami ukazała się mroczna zakapturzona postać, trzymająca przed sobą świecznik.

Matt: Chyba nie mówiliście …

Głos mu się urwał.

Stanęliśmy jak wryci. Zupełnie odjęło nam mowę, nie mówiąc, że nie mogliśmy się ruszyć.

Postać: Już raz to się zdarzyło, i znów się stanie. Czas ucieka, to ostatni raz, by raz i na zawsze zakończyć tę tyradę … Śpieszcie się, jeśli wam życie miłe! Na końcu tej drogi znajdziecie pierwszy trop do unicestwienia jego zamiarów.

I kończąc swoją wypowiedź, wsiąknął w mrok go otaczający.

Ja: Co to u diabła było?!

Czując jak głos i władza nad ciałem powróciły.

Kas: Nie mam bladego pojęcia.

Będąc w szoku.

Matt & Keith: Też bym chciał wiedzieć.

Synchronizując się.

Setsu: Wydaje mi się, że to coś, chciało nam coś przekazać.

Analizując to co ta postać powiedziała.

Ja: Ty chyba kochany żartujesz?

Patrząc na niego z niedowierzaniem.

Setsu: Ja wcale nie żartuję. Wiecie co, ja czuję, że musimy zagłębić się w ten tunel.

Poprawiając bluzkę.

Kas: Kto przy zdrowych zmysłach, by ruszył w ten ciemny tunel, bo jakaś zjawia mu kazała?

Twierdząc, że Setsu ma nierówno pod sufitem.

Setsu: Ja na pewno, bo i tak nas nikt tutaj nie znajdzie, bo tego tunelu nie ma na mapie domu.

Biorąc się pod boki.

Matt: W sumie Setsu mówi logicznie. Jeśli tu zostaniemy, nikt nas nie znajdzie …

Biorąc stronę Setsu.

Kas i Keith przytaknęli.

Ja: NO NIE?!  Czy mi się wydaje, że tylko ja jedyna jestem tutaj przy zdrowych zmysłach!

Nie chcąc się ruszyć, ani o milimetr.

Keith: Hime, rozumiem twoja obawę, ale ta zjawa mówiła o czymś, co już się wydarzyło i bardzo możliwe, jest to jeden z kluczy do poznania prawdy, o twoich biologicznych rodzicach.

Nie mając innego wyboru.

Matt: Czyś ty oszalał! Nie powinieneś tego mówić!

Podnosząc głos z oburzenia.

Keith: Matt, prędzej, czy później i tak się dowie, choć będzie wiedziała tyle samo co my obecnie, bo i tak nam wszystkiego nie powiedziano …

Zwracając się do brata.

Setsu i Kas zamilkli. Byli w szoku.

Ja: Chcecie powiedzieć, że ta historia już się raz wydarzyła i wydarzy się ponownie?

Mając wiele pytań.

Matt: Tak, ale nie wiedzieć czemu nasz ojciec, jak i twój, prawie wszystko zataił. Nie wiemy, co tak na prawdę się wydarzyło, ale ta historia ma związek naszą matką … I widać to nie jest koniec jak twierdzili …

Nie wiedząc jak to jej powiedzieć.

Ja: Z naszą matką? Ale co się właściwie stało?

Próbując pozbierać myśli.

Keith: Byliśmy za mali by  pamiętać, a tym bardziej ojciec nie chce nic powiedzieć. Wiemy tylko, że 3 miesiące po twoich narodzinach, rozpętał się wyścig z czasem. Naszym rodzicom udało się ukryć twoje istnienie tylko przez 3 miesiące. Niestety, ktoś się dowiedział …

Głos mu się załamał.

Matt: Wiemy tylko, że cały nasz klan stoczył okropną bitwę. Kiedy myśleliśmy, że już cię straciliśmy, nasza matka użyła amuletu, choć wiedziała, że nie powinna. Nastąpił oślepiający blask, kiedy zniknął, po wrogach ani śladu. Tak samo jak po tobie i po niej …

 

CDN.

______________________________________________

Trochę krótszy rozdział niż poprzednio. Mam nadzieję, że i tak się podobał. Kolejny rozdział już niebawem.

 
1 , 2 , 3 , 4