Na tym blogu będę dodawała swoje opowiadania! Zapraszam do czytania i komentowania rozdziałów!
Blog > Komentarze do wpisu

Rozdział 14.1: Pierwsza wskazówka

Setsu złapał się za głowę, zaraz po tym jak mu przywaliłam ciężkim wachlarzem  w głowę. Nie był wcale zadowolony z tego, że mu przywaliłam. Nadal twierdząc, że zrobiłam to specjalnie.

- To nie było miłe – odpowiedział po chwili.

- A co myślałeś, że będzie miło? Nie przeszkadzaj mi, bo muszę się skupić! – Nadal będąc wkurzona, bo zaczęłam czytać pierwszą linijkę, Setsu znów zawracał mi gitarę.

- Wy, tam dwoje pośpieszcie się, bo dłużej nie uda nam się tej durnej mumii powstrzymywać! – Odparł Keith, któremu już pomysły się kończyły, co zrobić.

- Keith ma rację, nie mamy już pomysłów i powiem szczerze, chyba ja jeszcze bardziej rozwścieczyliśmy… - Powiedział Matt, nie odwracając się w naszą stronę.

- Moglibyście, chociaż na minutę się zamknąć! – Jak ja mam to przeczytać, ja cały czas jazgoczecie? – Cały czas próbując jakoś się skupić nad tym durnym tekstem.

- Eh, Katie ma rację, dajmy jej jeszcze chwilę spokoju, to może cos wymyśli. – Biorąc moja stronę Kas.

- I ty Kas przeciwko nam? – Nie dowierzając własnym uszom, po tym co on powiedział. Setsu, Matt i Keith, popatrzyli się na niego jakby go pogięło.

Setsu już się na tę chwile nie odezwał, tylko rzucił jakieś zaklęcie, co tak jakby spowolniło ruchy tej mumii. Teraz tylko pozostała tylko Katie i ta jej durna inskrypcja, która dzieliła ich od uwolnienia się z tej pułapki.

W tym czasie odczytywałam inskrypcje na ścianie. Nie mogłam za nic w świecie odczytać co tam było napisane. Widocznie było to napisane w języku, którego nie znałam. Coś jednak czułam, że dam radę.

Przesuwając palcami po literach, poczułam nagłe ukłucie – Aua! – syknęłam cicho, prawie gryząc się w język. Na drugim słowie z inskrypcji pojawił się czerwony ślad.

Odsunęłam rękę od ściany i spojrzałam na rękę. – A niech to! – zobaczyłam, że na wskazującym placu była mała ranka. To dlatego pozostawiłam ślad na ścianie.

Gdy znów mój wzrok padł na ścianę, zorientowałam się, że dziwny język przemienia się na taki, który rozumię. – Co tu się u licha dzieje?! – Nie rozumiejąc co tu się dzieje. – Czyżby, był tylko dla tych, którzy mieli go przeczytać? – Wiele pytań znów zaczęło mi się nasuwać, ale nie było czasu na rozgryzanie ich.

To co było napisane na ścianie:

„All the tales are told
All the orchids gone
Lost in my own world
Now I care for dead garden *”

Zaraz potem tekst się zmienił, jakby ktoś poprzedni wytarł gumką, a na jego miejscu napisał nowy. To co odczytałam. - “That's what you're looking for, you can find where the place is close to the most to your heart. Choose carefully, because I already have a second chance will not.” – Teraz to dopiero miałam wątpliwości. Zamiast podpowiedzi, dostałam kolejną zagadkę.

Po chwili powiedziałam. – To już zupełna czarna magia! – pisnęłam cicho do siebie. – Z nerwów walnęłam pięścią w ścianę.

Nie wiem jakim cudem, ale musiałam coś przycisnąć, bo nagle w ścianie zrobiło się spora dziura. – Kochani! Szybko, nim się przejście zamknie! – wrzasnęłam nie odwracając się.

Matt, Keith, Setsu i Kas mało zawału nie dostali, bo byli tak pochłonięci walką z mumia, że zupełnie o bożym świecie, a tym bardziej o mnie zapomnieli na amen.

- Matko, myślałem, że zawału dostanę. – odparł Kas, trzymając się za serce.

- Co ty nie powiesz?! Mnie wrzasnęła prosto do ucha. Myślałem, że stracę słuch w jednym uchu. – rzekł Keith, potrząsając głową, by się uspokoić.

- Nie czas na pogaduszki, jak Katie powiedziała, zabierajmy się stąd! – odparł Matt, robiąc tył zwrot i ruszając w kierunku wnęki.

- Dobry pomysł, ale lepiej pośpieszmy się, bo wnęka się już zamyka, a mumia jest przeraźliwie blisko! – panikując, Setsu pędem ruszył w kierunku zamykającej się wnęki.

A po Katie ani widu ani słychu, bo co miała na nich czekać, to że maja zwolniony zapłon, to już nie jej interes, że się ruszają jak mucha w smole.

Latarka praktycznie na nic mi się w tym momencie nie przydała, bo tak jakby ta ciemność pochłaniała jakiekolwiek światło. – Nic nie widzę! Co do diabła! Latarka się zepsuła, czy co?! – będąc lekko zdezorientowana, a miałam co do tego prawo.

Niedługo potem usłyszałam tupot, czterech par nóg. W ciemnościach – I znów ta pieprzona ciemność! – syknął Kas, próbując iść na przód, ale nie Mia bladego pojęcia, gdzie idzie.

- Wyluzujta! Mam nadzieję, że uda się jakoś na to zaradzić, bo latarkę mam cały czas włączoną, i nic to nie daję nie wiedzieć dlaczego. – powiedział z ironią w głosie, poprzez otaczająca nas ciemność.

Po tym jak się odezwałam nastąpiła dziwna cisza i to dość niezręczna. Albo mnie pogięło, albo ich gdzie wcięło. Nim się znów odezwałam, poczułam, że nagle grunt pod nogami zamienia się na pochylnię. – KYAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!! – tyle z siebie wydusiłam, bo poczułam, że jadę na tyłku na dół, jak na zjeżdżalni.

Musiałam nieźle pędzić, bo aż świszczało mi w uszach. Jeszcze do tej pory pamiętałam ostatnią taką przejażdżkę, co dla mnie wcale nie była miłym doznaniem. – No nie! Znów to samo! Mam tego już po dziurko w nosie! Nie mieli innego pomysłu! – darłam się na całość, ale przez hałas, mój głos po prostu nikł.

Gdy znów chciałam złorzeczyć, że mam dość tej przejażdżki, ni stąd ni zowąd, zaczęłam spadać niczym Alicja w króliczą norę. – Co raz ciekawiej, przyznam się bez bicia. – stwierdziłam, patrząc jak różne obrazy i inne rzeczy, mijam podczas lecenia.  Jednakże podziwianie obrazów nie było mi dane oglądanie ich, bo z pięknym łomotem wylądowałam na wielkim materacu, ustawiony jak się potem zorientowałam centralnie na środku. Był w formie wielkiego koła.  Był tak miękki, że idealnie amortyzował upadek z tak dużej wysokości.

Nie dane było mi się nad tym zastanawiać, bo usłyszałam głosy Setsu, Matt’a, Keith’a i Kas’a. Co raczej mogłam określić jako wrzaski, a nie głosy jak mi się w pierwszym momencie wydawało.

Jak tylko szybko mogłam, sturlałam się z materaca na podłogę. – Mało brakowało, nie powiem! – oddychając z ulgą, lądując na podłodze.

Tam, gdzie jeszcze chwile temu byłam, rozpłaszczyli się jak dłudzy, po kolei: Kas, Setsu, Matt i Keith. Z mojego punktu widzenia, było to dość śmieszne, łamane na zboczone lekko, ale to było mi obojętne, ważne, że nic im się nie stało.

- Złaźcie ze mnie! – pisnął przyduszony i przygnieciony Kas.

- Gdybym ja mógł, to już bym się od ciebie odlepił, ale nie mogę, bo bracia Katuś leżą na mnie. – odparł Setsu, ledwo mówiąc, bo był też przygnieciony.

- Kyaaa! Gdzie ty mnie zboku  macasz! – jęknął Matt, bo poczuł czyjąś rękę na jego dolnej partii ciała.

- Wybacz, bracie, ale próbuję się jakoś podnieść, co nie jest wcale łatwe. – powiedział Keith, bo się zaczepił paskiem od spodni.

- To już jest nienormalne! Po tobie się tego nie spodziewałem! – wrzasnął oburzony Matt.

- Ekhem, jakby nie patrzył, Matt, mógłbyś mi nie wpijać łokcia w genitalia, z łaski swojej? – nie będąc z tego powodu zadowolony, co to to nie.

Patrzyłam i nie dowierzałam własnym oczom. – Tego to ja się po was nie spodziewałam! Sami zboczeńcy! No pięknie, z kim ja mieszkam! – załamana, po usłyszeniu tej konwersacji.

W tym momencie, bliźniaki szybko jeden po drugim sturlali się, a za nimi Kas i Setsu. I widać było, że chcieli się tłumaczyć z tego co mówili.

- Nawet nie próbujcie się tłumaczyć. To nic nie da! Wasze tłumaczenie nic już nie wskóra! Jesteście niewyżyci i kropka! Ale wara ode mnie, jasne? Jak już to się pieprzcie między sobą. A mnie w to nie mieszajcie. – podsumując na sam koniec.

Widziałam, jak w ich głowach tworzy się zdanie: „No i się nam dostało, ale z drugiej strony …”

W tym momencie Kas spojrzał się na pozostałą trójkę, jakby ich miał zasztyletować oczami. Jego wzrok mówił: „W waszych durnych snach! Prędzej zostanę primadonną, niż dobiorę się do któregoś z was! Dla mnie liczy się tylko Katuś!”

Słowa Kas’a rozbawiły mnie do łez. Wiedziałam doskonale, że to był wypadek, i to nie było celowe, ale kto wie. Nigdy nic nie wiadomo. A tego byłam pewna w stosunku do Setsu, bo on przejawiał jakieś niezdrowe zainteresowanie Kas’em.

Na samą myśl, aż przebiegły mi dreszcze po plecach. Kiedy się otrząsnęłam, postanowiłam podzielić się tym co przeczytałam nim ściana się otworzyła, bo wcześniej nie było mi to dane.

 

*tekst wzięty z piosenki Dead Gardens repertuaru Nightwish. Został lekko zmieniony na potrzeby opowiadania.

To dzięki tej piosence udało mi się napisać ten rozdział. Mam nadzieję, że wam się on podobał. Wiem trochę inaczej go napisałam. Wolicie taką wersję, czy poprzednią. Następny rozdział ukaże się jak pod tym znajdzie się minimalnie 8 komentarzy. Pozdrawiam cieplutko :*

wtorek, 11 marca 2014, aerumnya1010

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: , courage ., *.net.cybernetwmw.com
2014/03/12 13:16:53
Cudownie piszesz *.* Dawaj szybko kolejny rozdział bo tutaj umrę, hahah :)
-
Gość: Joanna S., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/03/15 17:22:35
Zostałaś przeze mnie nominowana do Liebster Blog Award, więcej informacji na moim blogu :) i-jego-zielone-oczy.blogspot.com/
-
Gość: Daisy, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/03/15 19:29:21
Zostałaś przeze mnie nominowana do Liebster Blog Aword :)
Więcej informacji u mnie : coraciemnosci.blogspot.com/
-
Gość: Tygrysia, *.nplay.net.pl
2014/03/17 18:09:24
Kiedy bd 8 komci?:D nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ;) Fajnie piszesz ;p
-
Gość: Joanna S., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/03/24 16:09:26
Zapraszam do mnie na nowy rozdział!
i-jego-zielone-oczy.blogspot.com