Na tym blogu będę dodawała swoje opowiadania! Zapraszam do czytania i komentowania rozdziałów!
Blog > Komentarze do wpisu

Rozdział 11: Początek odkrywania tajemnicy.

Kiedy Kas i reszta pomogli mi się wydostać z tej pułapki. Mie wiedzieliśmy co mamy robić dalej. I jeszcze by tego było mało, to zaraz po tym usłyszeliśmy potężny łomot i dziurę którą zrobiłam by się przedostać zawaliła się.

Ja: O nie!

Z przerażeniem na to.

Matt: Teraz to już nie ma odwrotu. Musimy ruszyć tym przeklętym tunelem, by się wydostać na zewnątrz.

Nie będąc pewny czy to się uda.

Setsu: A jeśli to ślepa uliczka?

Zaczynając znów panikować.

Mając nerwy już w strzępkach, wyciągnęłam za dekoltu wachlarz i pacnęłam nim Setsu w głowę.

Ja: Weź ty wreszcie się ogarnij! Tylko nas denerwujesz! Więcej kłopotu z tobą niż pożytku! Jak się nie poprawisz, to zostaniesz tutaj, bo będziesz tylko kula u nogi!

Nawrzeszczałam na niego.

Reszta się nie odzywała. W sumie miałam sporo racji. Setsuna nieźle dawał w kość swoim durnym zachowaniem.

Setsu: Aua! A to za co?

Trzymając się za głowę.

Ja: Za to, że jesteś takim idiota i panikarzem, ot co!

Chowając wachlarz za dekolt.

Setsu: Wcale, że nie! Nie jestem idiota i panikarzem!

Nie zgadzając się z tym co powiedziałam.

Ja: Jeśli uważasz, że się mylę, to mi to udowodnij!

Dalej brnąc przy swoim.

Setsu: A żebyś wiedziała!

Zaciskając pięści ze złości.

Wówczas coś mignęło tuż koło nas.

Keith: Nie chcę wam przerywać miłej wymiany zdań, ale wydaje mi się, że mignął koło nas jakiś cień …

Nie będąc pewny tego co widzi.

Kas: Też jestem tego samego zdania …

Rozglądając się, gdzie ten cień, albo coś pomknęło.

Ja: Weźcie mnie nie straszcie …

Włosy zjeżyły mi się na głowie.

Keith: Ale ja nie żartuję …

Wówczas przed nami ukazała się mroczna zakapturzona postać, trzymająca przed sobą świecznik.

Matt: Chyba nie mówiliście …

Głos mu się urwał.

Stanęliśmy jak wryci. Zupełnie odjęło nam mowę, nie mówiąc, że nie mogliśmy się ruszyć.

Postać: Już raz to się zdarzyło, i znów się stanie. Czas ucieka, to ostatni raz, by raz i na zawsze zakończyć tę tyradę … Śpieszcie się, jeśli wam życie miłe! Na końcu tej drogi znajdziecie pierwszy trop do unicestwienia jego zamiarów.

I kończąc swoją wypowiedź, wsiąknął w mrok go otaczający.

Ja: Co to u diabła było?!

Czując jak głos i władza nad ciałem powróciły.

Kas: Nie mam bladego pojęcia.

Będąc w szoku.

Matt & Keith: Też bym chciał wiedzieć.

Synchronizując się.

Setsu: Wydaje mi się, że to coś, chciało nam coś przekazać.

Analizując to co ta postać powiedziała.

Ja: Ty chyba kochany żartujesz?

Patrząc na niego z niedowierzaniem.

Setsu: Ja wcale nie żartuję. Wiecie co, ja czuję, że musimy zagłębić się w ten tunel.

Poprawiając bluzkę.

Kas: Kto przy zdrowych zmysłach, by ruszył w ten ciemny tunel, bo jakaś zjawia mu kazała?

Twierdząc, że Setsu ma nierówno pod sufitem.

Setsu: Ja na pewno, bo i tak nas nikt tutaj nie znajdzie, bo tego tunelu nie ma na mapie domu.

Biorąc się pod boki.

Matt: W sumie Setsu mówi logicznie. Jeśli tu zostaniemy, nikt nas nie znajdzie …

Biorąc stronę Setsu.

Kas i Keith przytaknęli.

Ja: NO NIE?!  Czy mi się wydaje, że tylko ja jedyna jestem tutaj przy zdrowych zmysłach!

Nie chcąc się ruszyć, ani o milimetr.

Keith: Hime, rozumiem twoja obawę, ale ta zjawa mówiła o czymś, co już się wydarzyło i bardzo możliwe, jest to jeden z kluczy do poznania prawdy, o twoich biologicznych rodzicach.

Nie mając innego wyboru.

Matt: Czyś ty oszalał! Nie powinieneś tego mówić!

Podnosząc głos z oburzenia.

Keith: Matt, prędzej, czy później i tak się dowie, choć będzie wiedziała tyle samo co my obecnie, bo i tak nam wszystkiego nie powiedziano …

Zwracając się do brata.

Setsu i Kas zamilkli. Byli w szoku.

Ja: Chcecie powiedzieć, że ta historia już się raz wydarzyła i wydarzy się ponownie?

Mając wiele pytań.

Matt: Tak, ale nie wiedzieć czemu nasz ojciec, jak i twój, prawie wszystko zataił. Nie wiemy, co tak na prawdę się wydarzyło, ale ta historia ma związek naszą matką … I widać to nie jest koniec jak twierdzili …

Nie wiedząc jak to jej powiedzieć.

Ja: Z naszą matką? Ale co się właściwie stało?

Próbując pozbierać myśli.

Keith: Byliśmy za mali by  pamiętać, a tym bardziej ojciec nie chce nic powiedzieć. Wiemy tylko, że 3 miesiące po twoich narodzinach, rozpętał się wyścig z czasem. Naszym rodzicom udało się ukryć twoje istnienie tylko przez 3 miesiące. Niestety, ktoś się dowiedział …

Głos mu się załamał.

Matt: Wiemy tylko, że cały nasz klan stoczył okropną bitwę. Kiedy myśleliśmy, że już cię straciliśmy, nasza matka użyła amuletu, choć wiedziała, że nie powinna. Nastąpił oślepiający blask, kiedy zniknął, po wrogach ani śladu. Tak samo jak po tobie i po niej …

 

CDN.

______________________________________________

Trochę krótszy rozdział niż poprzednio. Mam nadzieję, że i tak się podobał. Kolejny rozdział już niebawem.

poniedziałek, 10 lutego 2014, aerumnya1010

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Disapointt, *.static.rdi.pl
2014/02/11 14:25:13
A więc wszystko jest fajnie i opowiadanie fajnie się czyta, ale mam jedno zastrzeżenie. Kiedy piszesz, np. :" Ja: Ty chyba kochany żartujesz? " to lepiej by to brzmiało np. Ty chyba kochany żartujesz?! - powiedziałam patrząc na niego z niedowierzaniem. Pozdrawiam ~ Disapointt
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/02/12 14:33:18
Bardzo ciekawe
-
Gość: Daisy, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/02/15 20:59:45
Wow szokujesz jak zawsze i jak zawsze bardzo mi się to podoba *.*
Oby tak dalej i czekam na dalsze części :)
Zapraszam do mnie :
coraciemnosci.blogspot.com/